• Stan prawny na: 2026-07-08
Żołnierz zawodowy nie powinien przystępować do spółki komandytowej bez wcześniejszej analizy swojej roli w spółce, umowy spółki i przepisów o dodatkowej aktywności zarobkowej. Sam status komandytariusza jest zwykle mniej ryzykowny niż reprezentowanie spółki albo prowadzenie jej spraw, ale nie zawsze oznacza pełne bezpieczeństwo.
W artykule wyjaśniamy, kiedy potrzebne jest zezwolenie dowódcy, jakie znaczenie ma art. 335 ustawy o obronie Ojczyzny, na co uważać przy umowie spółki komandytowej i jakie dokumenty przygotować przed złożeniem wniosku.
Masz podobny problem prawny?
Opisz sprawę i otrzymaj wycenę porady od prawnika. Samo zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Opisz sprawę prawnikowi ›Wycena zwykle w ciągu 1 godziny • Pracujemy 7 dni w tygodniu

Odpowiedź zależy przede wszystkim od tego, czy udział w spółce komandytowej ma charakter wyłącznie pasywny, czy w praktyce oznacza wykonywanie pracy, prowadzenie działalności gospodarczej, reprezentowanie spółki albo udział w jej bieżącym zarządzaniu. Ustawa o obronie Ojczyzny nie posługuje się prostą zasadą: każdy udział w spółce jest zakazany. Jednocześnie art. 335 tej ustawy wprowadza istotne ograniczenie: żołnierzowi zawodowemu nie wolno podejmować pracy zarobkowej i prowadzić działalności gospodarczej, chyba że uzyska wymagane zezwolenie.
Komandytariusz w spółce komandytowej z założenia odpowiada za zobowiązania spółki w ograniczonym zakresie i nie jest typowym wspólnikiem zarządzającym. To jednak nie wystarcza do automatycznego uznania, że sprawa jest bezpieczna służbowo. Trzeba sprawdzić treść umowy spółki, zakres praw komandytariusza, ewentualne pełnomocnictwa, wynagrodzenie za czynności wykonywane dla spółki, przedmiot działalności oraz możliwy konflikt interesów z zadaniami wojskowymi.
Jeżeli żołnierz ma jedynie wnieść wkład, uczestniczyć w zysku i nie wykonywać na rzecz spółki żadnych czynności operacyjnych, argument za brakiem klasycznego prowadzenia działalności przez samego żołnierza jest silniejszy. Jeżeli jednak umowa spółki przyznaje mu prawo prowadzenia spraw, spółka udziela mu pełnomocnictwa, żołnierz podpisuje umowy z kontrahentami albo wykonuje odpłatne usługi, ryzyko konieczności zezwolenia i zarzutów służbowych znacząco rośnie.
Art. 335 ustawy o obronie Ojczyzny przewiduje zasadę, że żołnierz zawodowy nie może podejmować pracy zarobkowej i prowadzić działalności gospodarczej. Dowódca jednostki wojskowej, w której żołnierz zajmuje stanowisko służbowe, może jednak na wniosek żołnierza zezwolić na wykonywanie pracy zarobkowej lub prowadzenie działalności gospodarczej.
Zezwolenie może zostać udzielone, jeżeli aktywność nie koliduje z wykonywaniem zadań służbowych, wpływa na podwyższenie kwalifikacji żołnierza, nie narusza prestiżu żołnierza zawodowego oraz nie dotyczy określonych wyrobów obronnych ani dostaw, robót budowlanych i usług przeznaczonych na zamówienie jednostek wojskowych. W praktyce oznacza to, że organ nie bada wyłącznie nazwy spółki, ale realny charakter działalności, czas zaangażowania żołnierza i możliwość konfliktu interesów.
Warto pamiętać także o krótszych, odpłatnych pracach. Żołnierzowi nie wolno wykonywać odpłatnych prac w okresach krótszych niż 1 miesiąc, jeżeli naruszałoby to wybrane warunki ustawowe, zwłaszcza kolizję z obowiązkami służbowymi, prestiż żołnierza albo zakaz dotyczący działalności związanej z zamówieniami wojskowymi. Jeżeli taka krótsza odpłatna praca zostanie podjęta, żołnierz ma obowiązek przekazać dowódcy informację o nazwie podmiotu w terminie nie dłuższym niż 1 miesiąc od rozpoczęcia jej wykonywania.
Masz problem prawny podobny do opisanego w artykule?
Opisz swoją sprawę prawnikowi ›Wycena zwykle w ciągu 1 godziny • Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje
Spółka komandytowa jest spółką osobową prowadzącą przedsiębiorstwo pod własną firmą. W takiej spółce co najmniej jeden wspólnik odpowiada za zobowiązania bez ograniczenia jako komplementariusz, a odpowiedzialność co najmniej jednego wspólnika, czyli komandytariusza, jest ograniczona.
Co do zasady spółkę komandytową reprezentują komplementariusze. Komandytariusz może reprezentować spółkę jedynie jako pełnomocnik. To bardzo ważne w sprawie żołnierza zawodowego, bo pełnomocnictwo do zawierania umów, kontaktu z kontrahentami, udziału w negocjacjach albo występowania przed urzędami może w praktyce wyglądać jak aktywne wykonywanie czynności gospodarczych.
Trzeba też sprawdzić, czy umowa spółki przyznaje komandytariuszowi prawo prowadzenia spraw spółki. Zasadą jest, że komandytariusz nie ma prawa ani obowiązku prowadzenia spraw spółki, chyba że umowa spółki stanowi inaczej. Jeżeli umowa przyznaje żołnierzowi realny wpływ na bieżące decyzje, zakupy, sprzedaż, zatrudnienie, oferty albo zamówienia, ocena służbowa będzie inna niż przy biernym udziale kapitałowym.
Dodatkowo nazwisko komandytariusza nie powinno być zamieszczone w firmie spółki. Jeżeli nazwisko albo firma komandytariusza znajdzie się w firmie spółki, komandytariusz odpowiada wobec osób trzecich tak jak komplementariusz. Z punktu widzenia żołnierza oznacza to nie tylko ryzyko majątkowe, ale także silniejszy związek osobisty ze spółką widoczny na zewnątrz.
Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy formalny status komandytariusza nie odpowiada rzeczywistej roli żołnierza. Jeżeli żołnierz ma być biernym wspólnikiem, powinno to wynikać z dokumentów i praktyki działania spółki. Jeżeli natomiast żołnierz faktycznie prowadzi rozmowy handlowe, podpisuje dokumenty, nadzoruje pracowników, pozyskuje klientów albo wykonuje odpłatne świadczenia na rzecz spółki, trudno traktować jego udział jako neutralną inwestycję.
Art. 3 Prawa przedsiębiorców stanowi, że działalnością gospodarczą jest zorganizowana działalność zarobkowa, wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły. Przy ocenie, czy potrzebna jest zgoda, trzeba więc odróżnić bierny udział majątkowy od sytuacji, w której powstaje realna działalność gospodarcza żołnierza albo odpłatna praca wykonywana osobiście. Jeżeli udział w spółce wymaga osobistej aktywności w dni robocze, żołnierz nie powinien zakładać, że zawsze otrzyma wolne; zasady wymiaru i odmowy udzielenia opisuje poradnik urlop wypoczynkowy żołnierza zawodowego.
Szczególnie ostrożnie należy podejść do spółek działających w branżach związanych z obronnością, bezpieczeństwem, ochroną, zamówieniami publicznymi, szkoleniami dla służb, logistyką wojskową, transportem specjalnym albo dostawami dla jednostek wojskowych. W takich sprawach nawet pozornie bierny udział może rodzić pytania o konflikt interesów, prestiż służby i dostęp do informacji uzyskanych w czasie pełnienia obowiązków.
Jeżeli analiza pokazuje, że potrzebne jest zezwolenie, żołnierz powinien złożyć pisemny wniosek drogą służbową do dowódcy jednostki wojskowej, w której zajmuje stanowisko służbowe. Jeżeli żołnierz pełni zawodową służbę wojskową w dyspozycji i został skierowany do jednostki, wniosek składa do dowódcy tej jednostki.
W przypadku działalności gospodarczej wniosek powinien zawierać w szczególności stopień, imię i nazwisko żołnierza, określenie przedmiotu działalności zgodnie z PKD, adres siedziby lub miejsce zamieszkania podmiotu, adres wykonywania działalności, formę prawną, wymiar czasu potrzebny do wykonywania działalności oraz termin rozpoczęcia. Przy spółce komandytowej warto dołączyć także projekt umowy spółki, odpis albo projekt wpisu KRS, opis roli komandytariusza i informację, czy żołnierz będzie miał pełnomocnictwo, prokurę, prawo prowadzenia spraw albo wynagrodzenie z innego tytułu.
Do wniosku trzeba dołączyć pisemne oświadczenie, że działalność gospodarcza lub działalność podmiotu, u którego będzie świadczona praca, nie dotyczy wyrobów obronnych oraz dostaw, robót budowlanych i usług przeznaczonych na zamówienie jednostek wojskowych. Warto również jasno opisać, dlaczego aktywność nie koliduje z zadaniami służbowymi i w jaki sposób żołnierz oddzieli obowiązki służbowe od spraw spółki.
Dowódca może odmówić zezwolenia, jeżeli stwierdzi naruszenie przesłanek z art. 335 ust. 3 ustawy o obronie Ojczyzny. Najczęściej problemem będzie kolizja z obowiązkami służbowymi, ryzyko naruszenia prestiżu żołnierza, związek działalności ze świadczeniami dla jednostek wojskowych albo brak przekonujących informacji o rzeczywistym czasie i charakterze zaangażowania.
Jeżeli zezwolenie zostało już wydane, nie oznacza to pełnej dowolności. Dowódca może zażądać przedstawienia do wglądu umowy, dokumentów z KRS albo wydruków z CEIDG. Żołnierz powinien też informować o zmianach faktycznych i prawnych, które były podstawą udzielenia zezwolenia, na przykład o zmianie przedmiotu działalności spółki, udzieleniu pełnomocnictwa, rozpoczęciu odpłatnej pracy albo zwiększeniu czasu zaangażowania.
W razie naruszenia warunków zezwolenia dowódca cofa zezwolenie. Żołnierzowi należy wtedy zapewnić odpowiedni czas potrzebny do rozwiązania umowy albo zakończenia prowadzenia działalności gospodarczej. Nie warto więc traktować zezwolenia jako dokumentu jednorazowego, który zamyka sprawę na zawsze. Jeżeli zmienia się rola żołnierza w spółce, należy zareagować od razu.
Osobna zasada dotyczy przeniesienia do innej jednostki. Jeżeli żołnierz posiada zezwolenie i zostanie wyznaczony na stanowisko w innej jednostce albo skierowany do innej jednostki w ramach służby w dyspozycji, a chce kontynuować aktywność, powinien wystąpić z wnioskiem do nowego dowódcy w terminie 14 dni od objęcia obowiązków albo stawienia się w jednostce.
Jeżeli spór dotyczący aktywności w spółce został następnie wykorzystany przy ocenie przebiegu służby, trzeba pamiętać, że odwołanie od opinii służbowej żołnierza zawodowego jest odrębnym postępowaniem, z własnym terminem i zarzutami.
Przed podpisaniem umowy spółki komandytowej żołnierz powinien przeanalizować dokumenty nie tylko pod kątem prawa handlowego, ale także obowiązków służbowych. Najważniejsze jest ustalenie, czy umowa spółki nie tworzy dla żołnierza obowiązków, które będą wyglądały jak aktywna praca albo prowadzenie spraw przedsiębiorcy.
Jeżeli którykolwiek z tych punktów budzi wątpliwości, należy najpierw uporządkować dokumenty, a dopiero potem podpisywać umowę spółki albo składać wniosek do KRS. Najgorszym rozwiązaniem jest rozpoczęcie aktywności, a dopiero później szukanie argumentów, że udział był tylko formalny.
Pierwszy błąd to założenie, że skoro komandytariusz nie jest komplementariuszem, to przepisy wojskowe w ogóle nie mają znaczenia. To zbyt duże uproszczenie. Ocenie podlega nie tylko etykieta w KRS, ale także realny zakres czynności i potencjalny wpływ na służbę.
Drugi błąd to przyjmowanie pełnomocnictwa bez refleksji. Komandytariusz może reprezentować spółkę tylko jako pełnomocnik, ale właśnie takie pełnomocnictwo może stać się dowodem aktywnej roli w działalności gospodarczej. Jeżeli pełnomocnictwo jest potrzebne, powinno być opisane we wniosku do dowódcy.
Trzeci błąd to brak informacji o zmianach. Spółka może początkowo działać w neutralnej branży, a później wejść w kontrakty, które dotyczą zamówień dla jednostek wojskowych albo branży obronnej. Może też rozszerzyć działalność, zwiększyć zaangażowanie komandytariusza albo udzielić mu umocowania. Takie zmiany nie powinny być ukrywane.
Czwarty błąd to poleganie na ustnych rozmowach. W sprawach dotyczących służby zawodowej bezpieczne są dokumenty: wniosek, potwierdzenie złożenia, zgoda, odmowa, notatka, korespondencja służbowa i załączniki. Jeżeli sprawa będzie oceniana po czasie, rozmowa bez śladu może nie wystarczyć.
Poniższe przykłady pokazują, jak różnie może wyglądać udział żołnierza zawodowego w spółce komandytowej. Ostateczna ocena zawsze zależy od dokumentów, funkcji w spółce i realnego sposobu działania.
Żołnierz ma zostać komandytariuszem w rodzinnej spółce, wnieść wkład pieniężny i uczestniczyć wyłącznie w zysku. Umowa spółki nie daje mu prawa prowadzenia spraw, nie otrzymuje pełnomocnictwa, nie podpisuje umów i nie świadczy usług. W takiej sytuacji ryzyko jest mniejsze, ale nadal warto przedstawić dowódcy opis planowanej roli i uzyskać pisemne stanowisko, zwłaszcza jeżeli spółka działa w branży mogącej mieć związek z wojskiem.
Żołnierz jest komandytariuszem, ale spółka udziela mu pełnomocnictwa do podpisywania umów z klientami. Dodatkowo żołnierz ma otrzymywać wynagrodzenie za doradztwo techniczne. Taki układ nie wygląda już jak bierna inwestycja. Przed rozpoczęciem czynności należy złożyć wniosek o zezwolenie i opisać czas pracy, zakres obowiązków, przedmiot działalności spółki oraz sposób uniknięcia kolizji ze służbą.
Spółka komandytowa planuje dostarczać sprzęt lub usługi na rzecz jednostek wojskowych. Nawet jeżeli żołnierz ma być tylko komandytariuszem, sprawa wymaga szczególnej ostrożności. Może powstać problem konfliktu interesów, prestiżu służby i ustawowego warunku dotyczącego działalności związanej z wyrobami obronnymi albo zamówieniami jednostek wojskowych.
Żołnierz uzyskał zezwolenie na aktywność w spółce, ale po kilku miesiącach został wyznaczony na stanowisko w innej jednostce. Jeżeli chce kontynuować tę aktywność, powinien w terminie 14 dni złożyć wniosek do nowego dowódcy. Do czasu rozstrzygnięcia może działać na podstawie dotychczasowego zezwolenia, ale nie powinien rozszerzać swojej roli ponad to, co zostało wcześniej zaakceptowane.
Nie da się tego rozstrzygnąć wyłącznie po nazwie funkcji. Bierny udział majątkowy może być oceniany inaczej niż aktywne prowadzenie spraw spółki, reprezentowanie jej albo świadczenie na jej rzecz odpłatnych usług. Jeżeli sprawa nie jest oczywista, najbezpieczniej wystąpić o pisemne stanowisko lub zezwolenie.
Tak, ale tylko jako pełnomocnik. Dla żołnierza zawodowego jest to istotne, bo pełnomocnictwo do działania w imieniu spółki może wskazywać na aktywną rolę w działalności gospodarczej, a nie tylko bierny udział kapitałowy.
Nie jest to bezpieczne rozwiązanie. Wniosek o zezwolenie składa się pisemnie, drogą służbową. Jeżeli żołnierz ma działać w spółce, powinien mieć dokument potwierdzający zgodę, odmowę albo stanowisko przełożonego.
Wniosek powinien opisywać formę prawną, przedmiot działalności zgodnie z PKD, adres, czas potrzebny na aktywność i termin rozpoczęcia. Przy spółce komandytowej warto dołączyć projekt umowy, opis roli komandytariusza, informację o pełnomocnictwach oraz oświadczenie dotyczące braku związku z wyrobami obronnymi i zamówieniami jednostek wojskowych.
Sam udział w zysku wynikający ze statusu wspólnika nie musi oznaczać wykonywania pracy. Trzeba jednak odróżnić zysk wspólnika od wynagrodzenia za usługi, doradztwo, prowadzenie spraw spółki albo reprezentację. Te drugie sytuacje zwykle wymagają dużo ostrożniejszej oceny.
Konsekwencje zależą od konkretnego naruszenia, dokumentów i skutków dla służby. W grę mogą wchodzić działania służbowe, cofnięcie zezwolenia, ocena naruszenia obowiązków żołnierza albo inne środki przewidziane w przepisach. Dlatego warto wyjaśnić sprawę przed rozpoczęciem aktywności, a nie dopiero po kontroli.
Tak, jeżeli zmiana ma znaczenie dla warunków zezwolenia albo wcześniejszej oceny sprawy. Dotyczy to zwłaszcza wejścia spółki w branżę obronną, zwiększenia czasu zaangażowania żołnierza, udzielenia mu pełnomocnictwa albo rozpoczęcia odpłatnego wykonywania czynności.
Potrzebujesz pomocy w swojej sprawie?
Opisz swoją sprawę prawnikowi ›
Wycena zwykle w ciągu 1 godziny
Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Opisz nam swoją sprawę wypełniając formularz poniżej ▼▼▼ Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Zapytaj prawnika - porady prawne online
Opracowanie redakcyjne na podstawie porady prawnej. Ekspert merytoryczny: Katarzyna Siwiec
Radca prawny, absolwentka wydziału prawa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od 2010 roku prowadzi własną kancelarię. Specjalizuje się w obsłudze prawnej przedsiębiorców z różnych branż. W obecnej praktyce zawodowej zajmuje się m.in. problematyką najmu lokali...
>> więcej informacjiPotrzebujesz pomocy prawnika?
Opisz sprawę i otrzymaj wycenę porady. Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Zapytaj prawnika ›Wycena zwykle w ciągu 1 godziny
Pracujemy 7 dni w tygodniu
Zapytaj prawnika